sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 1

*Madison's POV*
Podróż samochodem była dość szybka. Gdy tylko znalazłam się na parkingu przed szkołą do razu podeszłam do Miley.
- Cześć zdziro - krzyknęła do mnie na powitanie
- Mhm hej - odpowiedziałam jej obojętnie
- Wyluzuj Madi, -  powiedziała podnosząc ręce w geście obronnym - pomyśl o tym, że jak skończy sie to gówno idziemy się bawić - nie dało się nie zauważyć, że jest tym niezwykle podekscytowana.
Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, z głośników wydobył się skrzeczący głos tej suki, zwanej również panią dyrektor. Mam już serdecznie dość oglądanie jej mordy, może dlatego że byłam częstym gościem w jej gabinecie, nie ważne. Zaczęłam rozglądać się bez celu po identycznie wyglądających nastolatkach. Nie znałam żadnego z nich, jednak były nieliczne wyjątki, za to oni doskonale znali mnie z plotek, które sami rozpuszczali. Ale kto by się zajmował tym całym gównem, nie ważne jak mówią, ważne że mówią. Zawsze  powtarzam to Miley gdy tylko usłyszy jakąś paskudną historyjkę na swój temat. Zanim się zorientowałam kochana pani dyrektor kończyła swoje przemówienie, co oznaczało początek wakacji. Razem z Miley poszłyśmy na parking, do jej samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera a Dallas odpaliła samochód.
- To jak - zaczęłam - już wiesz co założysz dzisiaj na siebie? - szczerze mówiąc, ciekawa jestem co ta dziwka wymyśliła.
- Ah, no wiesz - odpowiedziała dość nieśmiało. Zawsze taka była, jeśli w grę wchodziło pożyczanie moich ubrań - chciałam założyć tą sukienkę, którą ostatnio kupiłyśmy.
- Ja pierdole Dallas, mam od chuja sukienek, które kupiłyśmy razem. - warknęłam poirytowana. Czy ta dziewczyna ma mózg? Nie wydaje mi się.
- Ugh, zobaczysz. - odpowiedziała mi obojętnie, nie chcąc wszczynać kłótni.
Zakończyłyśmy rozmowę, akurat gdy Miley zaparkowała pod moim domem. Wysiadłyśmy i poszłyśmy w stronę domu. Obie wręcz wbiegłyśmy po schodach prowadzących do mojego pokoju. Gdy tylko otworzyłam szafę, razem z Miley, zaczęłyśmy wyrzucać całą jej zawartość na środek pokoju. Zaczęłyśmy szukać odpowiednich ubrań. Po półgodzinnych poszukiwaniach, wybrałam dopasowaną, krótką czarną sukienkę i czarne 15 centymetrowe szpilki. Zostawiając Miley w pokoju, skierowałam się do łazienki. Zrzucając ubrania, wskoczyłam pod gorący prysznic. Woda spływała po moim ciele rozluźniając każdy mięsień. Po umyciu włosów, sięgnęłam po ręcznik, owijając się nim. Włosy zawinęłam w drugi ręcznik i wyszłam z łazienki. Zastałam Miley układającą równo na łóżku bordową sukienkę a obok czarne, nieco niższe od moich, szpilki. Dallas wyminęła mnie i poszła do łazienki, ja natomiast do mojej szafy po czystą bieliznę. Standardowo wybrałam czarne koronkowe majtki i stanik do kompletu. Zrzuciłam ręcznik na ziemie i wsunęłam bieliznę na siebie, następnie założyłam sukienkę przygotowaną wcześniej. W tym momencie Dallas wyszła z łazienki.
- Wyglądasz zajebiście Beer - powiedziała z błyskiem w oczach Miley
- Nie moge powiedzieć tego samego o tobie - żartobliwe zmierzyłam wzrokiem przyjaciółkę ubraną tylko w ręcznik.
- Oj zamknij się suko, jak skończę, będę wyglądać lepiej niż ty - odpowiedziała i wyszczerzyła się do mnie. Biorąc wcześniej przygotowane rzeczy z łóżka ponownie zniknęła w łazience. Nie tracąc czasu, ponownie spojrzałam w lustro i zabrałam się za robienie makijażu. Wzięłam podkład i roztarłam go na twarzy zakrywając wszelkie niedoskonałości. Następnie chwyciłam puder i pokryłam nim całą twarz, oczy pomalowałam tuszem a na usta nałożyłam błyszczyk. Uczesałam włosy i przerzuciłam je do przodu, tak by opadały na moje ramiona. Byłam już gotowa, jedyne co mi pozostało to czekać aż Miley łaskawie ruszy swoją dupę z łazienki.
- Dallas pośpiesz się! - krzyknęłam żeby ją pośpieszyć. Niestety w odpowiedzi otrzymałam tylko szorstkie "spierdalaj". Po kilku, może nawet kilkunastu minutach Miley przekroczyła próg mojego pokoju.
- Nono - zagwizdałam na widok blondynki - gotowa? - zapytałam chcąc upewnić się, że już skończyła.
- Tak, chodźmy - odpowiedziała z uśmiechem. Na szczęście moich rodziców nie było w domu, więc nie musiałam tłumaczyć gdzie idę, nigdy nie mówię im tego nie mówię. Dla nich jestem aniołkiem, który nigdy w życiu nie był na imprezie. Zamknęłam drzwi i poszłam w kierunku auta, w którym czekała na mnie Miley. Droga do klubu zajęła nam ze 20 minut, przez te pieprzone korki. Wysiadłyśmy z auta i udałyśmy sie do klubu, z którego muzykę było słychać już kilka kilometrów dalej. W środku była masa ludzi, głównie nastolatków, którzy tak jak my chcą się zabawić w pierwszy dzień wakacji. Poszyłyśmy w kierunku baru starając się omijać obrzydliwie spoconych ludzi. Zamówiłyśmy drinki i poszyłyśmy się bawić. Prawie cały czas tańczyłyśmy razem, może dlatego, że żadna z nas nie była tak schlana żeby ocierać się o każdego faceta. Miley poszła po kolejne drinki dla nas, a ja dalej tańczyłam. Minęło około 10 minut a ta suka dalej nie wracała, więc poszłam ją znaleść.
- Dallas! - krzyknęłam najgłośniej jak umiałam, ale byłam wręcz pewna, że mnie nie usłyszy. Przez 15 minut rozglądałam się za blondynką w klubie, niestety, bez żadnego rezultatu. Odpuściłam i zaczęłam się przeciskać do drzwi, żeby wyjść na zewnątrz. W tym momencie ktoś, złapał mnie za łokieć i przyciągnął do siebie.
- Co do chuja? - zapytałam, a raczej wydarłam się, poirytowana.
__________________________________________________________________________

Nareszcie, po kilku dniach męczenia tego rozdziału skończyłam. Powiem wam, że nie jestem z niego zadowolona. No ale trudno, może kolejne będą lepsze, oby.
czytasz to komentuj :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz